Jak to się zaczęło?
Odkąd tylko pamiętam byłam okrągła. Miałam okresy w życiu, że wyglądałam lepiej i gorzej. Zawsze marzyłam, aby wyglądać chociaż przeciętnie. Żeby ktoś powiedział, iż wyglądam... "normalnie". Tyle by mi w zupełności wystarczyło. Odchudzałam się od 14-16 roku życia. To było moje ciągłe bieganie za kaloriami, liczeniem niezdrowych rzeczy, odmawianiem wszystkie i tak dalej. Czułam się niewolnikiem własnego ciała. Zaczęłam od Mel B, Chodakowskiej i innych youtubowych trenerów. Wszystko kończyło się zawsze fiaskiem i ponownym wracaniem do złych nawyków i to wieczne "zaczynanie od nowa". Nienormalne, no nie?
Po tych 2 latach walki samej ze sobą, wypracowałam w końcu zdrowe nawyki, nauczyłam się nie zaczynać ciągle od nowa a po prostu kontynuować swoją drogę. Jeśli jadłam coś niezdrowego to po prostu cieszyłam się chwilą, a później wracałam do swojego jedzenia. Pokochałam siebie, coraz lepiej wyglądałam. Nadal mam problemy z ograniczeniem słodyczy. Mój rekord to 3 miesiące. Jednak stary nawyk powrócił i chyba go lubię.
Jeśli chodzi o treningi to był youtube, siłownia, siłownia w domu, kombinowanie na wszystkie sposoby. Zaczynałam od 3x w tygodniu i skończyłam na 5x w tygodniu + parę razy nawet dodatkowe cardio na bieżni. Potrafiłam mocno się zajechać. Były nawet momenty, gdzie trenowałam, aby rozładować gniew. Treningi dla mnie były dobre na wszystko. Zawsze chciałam poczuć się ładna. Tak po prostu.
Później wywalczyłam sobie pozowanie z Gosią Flis, wtedy poczułam, że pozowanie to jest kolejne moje hobby. Następnie spełniałam kolejne marzenie poprzez dostanie się do Akopa. Walczyłam. Do momentu, w którym wyprowadziłam się z domu i w tym trwam do dzisiaj. Z domu wyszłam na początku listopada. Mamy grudzień. Tak, 2 miesiące nie mogę się odnaleźć w nowej sytuacji, mieszkam z chłopakiem, jemy słodycze codziennie, jem to co wpadnie mi w ręce, bo on nie lubi zdrowych rzeczy, ja się tez od tego już odzwyczaiłam. Ciężko mi wrócić, trening jak zrobię to uznaję to za święto. Czy tęsknię za poprzednim trybem? Bardzo. Aczkolwiek mam duży problem, żeby znów wrócić. I tak znów czuję to parcie na "zaczęcie od początku". Czy sobie poradzę? Pewnie tak, tylko potrzebuję czasu. I tak już jest lepiej niż z początkiem listopada.
Do tego wszystkiego mam problemy metaboliczne od dziecka i w moim wypadku chudnięcie nie jest takie proste. Ale to nie oznacza, że jak zaczynam walczyć to nie dam z siebie wszystkiego.
Mamy prawie nowy rok, a jak nowy rok to i nowa ja.
Nie poddam się.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Bardzo mi miło, że zechciałaś/eś wyrazić swoją opinię!